
No cóż, w tym roku po raz pierwszy miałam okazje spędzić 1 marca w Bułgarii i zobaczyć na własne oczy marteniczkowe szaleństwo :)
Coś niesamowitego!!! Nie dość, że martenice można było kupić dosłownie wszędzie to w dodatku w każdej postaci! Nam-socratesowcom również udzieliło się marteniczkowe szaleństwo czego efektem jest 19 bransoletek na mojej ręce (Thank u bastardos!!!), a Sebastien, Natcho i inni chłopacy obwiesili się nawzajem broszkami z gwiazdami czałgi i bohaterami różnych bajeki i filmów ( spiderman, shrek, mała syrenka...) :/ hmm... wyglądają trochę dziwnie ale... co tam!!!!
No comments:
Post a Comment